Strach, koszmary, ataki paniki dotykały każdego dzieciaka, niezależnie od dystryktu, z którego pochodził. Każdy dzień, który zbliżał Panem do zapoczątkowania nowej zabawy, budził lęk. Każdej nocy choć jedno dziecko budziło się z krzykiem, błagając, aby to nie jego sięgnęła okrutna ręka prezydenta Snowa. Lily Andersoon płakała najgłośniej. Dlaczego? Bo to właśnie jej siedemnastoletnie życie miało skończyć się na arenie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz